Osobisty tekst legijnego skina z lat 90tych, o szwedzkiej kapeli Ultima Thule, pojawi się w... drugim numerze zina "Droga Legionisty". A teraz posłuchajcie i przeczytajcie tłumaczenie:
Adobe Flash Player not installed or older than 9.0.115!
„Tu stawiałem me pierwsze kroki
A ojciec podtrzymywał mnie za rękę
Stawiałem pierwsze kroki w mej drodze aby stać się mężczyzną!
Przez tę glebę, w mojej pierwszej parze butów, Przez tę glebę której nigdy nie chciałbym stracić
Me życie jest tutaj, i tutaj umrzeć chcę,
Bo to jest moja ojczyzna!
Me życie jest tutaj, i tutaj umrzeć chcę,
Bo to jest moja ojczyzna!
Ujrzałem twarz starego, umierającego człowieka, nauczył mnie by słuchać, by kochać swoją ojczyznę. Życie grzmi w blasku słońca lub w deszczu. Co zamarznie, temu wiosna zwróci życie.
Me życie jest tutaj, i tutaj umrzeć chcę,
Bo to jest moja ojczyzna!
Me życie jest tutaj, i tutaj umrzeć chcę,
Bo to jest moja ojczyzna!
Z lotu orła, ma wolność jest do zobaczenia, rzeczy które kocham, sceny które odtwarzać chcę takie jak blask słońca odbijający się na brzegu spokojnego morza. Ten spadek odziedziczyłem po mym ojcu!”
By zamówić magazin "Droga Legionisty" wpłać 13 zł (10 zł zin + 3 zł przesyłka priorytetowa) na podane niżej konto bankowe. Jeśli zamawiasz więcej numerów, cena wysyłki może pomalutku rosnąć, np. za 5 sztuk 5 zł (Poczta waży listy itd.):
Magazin "Droga Legionisty" numer 1, zostanie zapakowany i wysłany do Ciebie po zaksięgowaniu wpłaty na koncie. Należy brać pod uwagę poślizgi Poczty Polskiej.
UWAGA! W tytule przelewu musicie napisać "DL 1" + dokładny adres, na który ma być wysłana przesyłka. Za Wasze błędy w tym temacie - redakcja nie odpowiada.
ZINA KUPISZ TEŻ W SKLEPIE ULTRASTREET.PL POD TYM LINKIEM: LINK
W SKLEPIE STACJONARNYM BULLDOG I W SKLEPIE "TMK" - "DL" BĘDZIE DOPIERO PO 20-STYM MAJA!
Wchodzę na pocztę z dwoma reklamówkami listów dla Was, a tu –niczym w hipermarkecie- samoobsługa. Dostałem do ręki znaczki, pieczątkę i heja – zapierdalaj pan :-). Czegoś nie rozumiem…, ale „postęp” wg niektórych chyba polega na tym, że… wchodzimy do pomieszczeń i mamy… sami sobie wszystko zrobić. Sądziłem, że płacimy za usługi, no ale cóż. Zawsze mógłbym powiedzieć, że kraj dba o mnie i chce bym został mistrzem minety (weź liźnij 300 znaczków…), ale Poczta Polska jakiś czas temu została sprywatyzowana. No więc chyba muszę sobie znowu ponarzekać… Bynajmniej nie na panie za ladą, bo one by nie ogarnęły mnie (Was) i kolejki, ale na tych najbogatszych, którzy oszczędzają nie tylko na liczbie pracowników (w takich sytuacjach, niezbędnych), ale nawet na… kopertach. Dowiedziałem się jakoby na Poczcie Polskiej była taka lipa, że „góra” kazała im na służbowych pismach… skreślać stare adresy i obok pisać nowe. Koperty za kilka groszy wielokrotnego użytku… A ja tu marzę żeby ktoś za mnie pieczątkę „Priorytet” pierdolnął… Baran. Naiwniak…, który zaprasza na „O wszystkim i o niczym”. Tydzień upływa pod znakiem lewackich żali, mają swoje "5 minut". Wreszcie ktoś o nich mówi - wreszcie są zauważeni :-).
Kiedy czytałem najnowsze newsy przypomniał mi się temat wydarzenia, które niedługo będzie miało miejsce w Warszawie, dlatego w związku z tematyką zine’a postanowiłem napisać ten mail. W dzisiejszych czasach, kiedy stolica jednej z niegdyś gospodarczych potęg przygotowuje się do rozwieszania tęczowych flag na urzędzie i w autobusach, nie gorszą nawet teksty rodem z więzienia o „pękającej dupie”. Moda z zachodu przysłoniła sztandarowe wartości i zasiała ziarno niepokoju na czystym gruncie, na którym wychowane zostały pokolenia, które o normalność walczyły jeszcze całkiem niedawno, kiedy to przez nieudolną politykę zagraniczną (czy aby tylko? - przyp. red.) Polska wpadła w wir wojny z „czystą rasą” i czerwonymi. Normalność powoli zanika i ustępuje czemuś, co jest nazywane „nowoczesnym społeczeństwem”.
25 maja 2012 w Madrycie odbędzie się „Marcha por la unidad de España" (Marsz jedności Hiszpanii). Marsz zorganizowany jest przez ugrupowania nacjonalistyczne, patriotyczne itp. Jest on odpowiedzią na prowokacyjne zachowania zarówno Katalończyków jak i Basków. W całej Europie mają miejsce większe lub mniejsze marsze, manifestacje i inne działania ruchów nacjonalistycznych, jednak informacji o nich nie znajdziecie (poza kilkoma wyjątkami) na „DL”. Takie informacje znajdziecie na innych portalach, min. na Autonom.pl. Dlaczego więc na łamach tego e-zina znalazła się ta wiadomość? Bo chodzi o piłkę nożną i zachowanie kibiców (obok na miniaturce część UltraSur Realu Madryt)…
Każdy dzień przybliża nas wszystkich do tzw. Euro2012. Informuje nas o tym coraz więcej telewizyjnych reklam najróżniejszych produktów, utrzymanych w klimacie boiskowo-piłkarsko-„kibicowskim”. Natłok podobnego sposobu promowania różnej maści towarów przyprawia mnie o odruch wymiotny. Nagle wszystko musi się nam kojarzyć z piłką i stadionami, „kibicami” przystrojonymi w biało- czerwone pióropusze i chuj wie co jeszcze…Brakuje jeszcze tylko reklam biało- czerwonych podpasek, choć akurat w tym przypadku wykorzystanie naszych Barw Narodowych byłoby skrajną profanacją. O zbliżającym się „ełro” przypominają również coraz częściej poruszane w mojej obecności tematy podekscytowanych, nagle bardzo zainteresowanych losami polskiego futbolu ludzi. Coraz więcej ludzi „żyje” tym komercyjnym produktem, który niektórych (np. piszącego te słowa) nie podnieca w ogóle, a nawet wręcz przeciwnie…
Powoli tradycją staje się dla mnie wizytowanie derbów Budapesztu. Tydzień po zakończeniu rozgrywek polskiej ekstraklasy miał się odbyć najciekawszy mecz w rundzie wiosennej sezonu 2011/2012 ligi węgierskiej. Nie kolidowało to więc z żadnym meczem Legii. Udaliśmy się do stolicy Węgier, by w 4 osoby, jako obserwatorzy, obejrzeć ten ciekawy z kibicowskiego punktu widzenia mecz. Dwunastogodzinna podróż mija szybko i przyjemnie. W piątkowy poranek, dzień przed meczem, meldujemy się w Budapeszcie. Odbiera nas znajomy z Ujpestu i zawozi do mieszkania, gdzie możemy coś zjeść i wykąpać się po podróży. Pierwszy dzień mija na turystyce (zwiedzanie) i rekreacji (aquapark). Przejdźmy jednak do głównego punktu programu, czyli sobotniego meczu.
Co tu dużo mówić… łza mi w oku stanęła jak zobaczyłem w poniedziałek Wasze zainteresowanie drukowanym zinem… Powiem po „staropolsku”: o ja pierdolę, dzięki… :-). Jeśli są niezdecydowani to lepiej się spieszyć, a informuję, że w Bulldogu nie będą tego wcale krocie... Przynajmniej póki co. Ale my tu pierdu pierdu, a tymczasem życie płynie dalej, tak jak Wasze komentarze do publicystyki na e-zinie. Kilka osób zbulwersowało się po sugestii dotyczącej mundurów w ruchu narodowym, które wrzuciłem na „DL”. Zaznaczam, że jest to moje prywatne zdanie, głośne zastanawianie się… Faktycznie na Węgrzech Gwardia Węgierska itd., ale moim zdaniem dobrze wygląda to (jeśli już) przy odpowiedniej masowości, a nie kiedy idzie kilkadziesiąt osób w tym kilka w mundurach… Tekst „Powiew tej świeżości... czyli między kolejnymi misjami” wzbudził tak jak się spodziewałem trochę kontrowersji, aczkolwiek wynikają one zazwyczaj z dopowiadania sobie. Bo to, że ktoś idzie posłuchać muzyki elektronicznej nie oznacza, że przejmuje na swoją osobę pustkowie kręcących tam tyłkami dupodajek :-). Czy to naprawdę takie ciężkie do zakumania i musi być powodem sprzeczek w środku klimatów? Lepiej gadać o gospodarce, bo jak słychać zewsząd – ten właśnie temat u nas kuleje. A teraz przejdźmy do spraw bieżących. Czytajcie „O wszystkim i o niczym”, bo tu zamieszczam także wszelkie info dotyczące „DL”!
Kiedy jacyś oficjalni narodowcy, z jakichś oficjalnych organizacji, od których ciężko nawet spodziewać się zasad ulicy (niestety), bądź zdrajcy z szeregów nacjonalistycznej ulicy (niestety i tacy bywają...) zachowają się niehonorowo – lewacy pierwsi piszą o „konfidentach”. A jak narodowa ekipa wpierdala się w nich – jest to już „gang agresywnych neofaszystów”, na których lefty kablują albo bezpośrednio, albo naokoło – poprzez publikacje zdjęć, poprzez opisy wydarzeń. Przymykają też oko na oficjalnych lewackich konfidentów: „Nigdy Więcej” oraz „Gazetę Wyborczą”. Pomagają policji także na swoich łamach. „Dziś około godziny 14:00 w trakcie odbywającego się na skłocie Rozbrat Festiwalu Sztuki DIY wtargnąć próbowała grupa około 30 agresywnych neofaszystów” – pisze 13 maja na swojej stronie poznański skłot Rozbrat.
Jakiś czas zbierałem od Was sondy dotyczące „DL”. Pisać długich wywodów zbytnio nie lubicie, bo odpowiedzi nie ma zbyt wiele i część jest mało obszerna. Ale mimo to – dzięki temu co przyszło - mam jako taki obraz, co lubicie, a czego nie w „DL”, na co czekacie, a jakie aktualizacje najczęściej pomijacie… Biorę Wasze uwagi do siebie i postaram się także na tej podstawie ogarniać tego zina. Powtarzało się np. wołanie o więcej RACu, znajdziecie to już w drukowanej „DL” (przegląd sceny, wywiad z Legionem)… Powtarza się również głos o… częstsze aktualizacje. Dajcie odpocząć oczom, człowiek chciałby na starość jeszcze jakiś mecz obejrzeć, nie tylko posłuchać o nim w radiu :-). Zapraszam Was do poczytania…samych siebie i tego jakie opinie krążą o tej skromnej stronie Internetowej. Nic nie cenzurowałem, nie było też potrzeby odrzucania jakichś głupot. Niektórzy odpowiedzieli tylko na część pytań. Dziękuję wszystkim, którzy zadali sobie tyle trudu by odpowiedzieć na tą ankietę, pozdrowienia dla czytelników. Razem zebrało się 108 pojedynczych wypowiedzi.