|
piątek, 27 stycznia 2012 15:33 |
|
Tak jakoś wychodzi, że każda część cyklu „Skinhead z Legii Warszawa” jest w innym dziale na „DL”, ale też pasuje ona do owych działów: publicystyka, kultura ulic… dzisiaj po prostu -wspomnienia kibica-. Bo Z. tym razem zahacza też o mecze przy Łazienkowskiej 3, ale nie zapomina o skinowskich klimatach lat 90tych typu pierwszy dzień wiosny w Warszawie. Obok miniaturka z meczu Polska- Luksemburg przy Łazienkowskiej 3. Było to 10 października 1998, a biało czerwoni wygrali 3-0. Na trybunach bywali jeszcze skinheads w większych ilościach. Zapraszam do lektury!
|
|
Więcej…
|
|
piątek, 27 stycznia 2012 15:22 |
|
Wiersz napisany przez jednego z nas, kibola nacjonalistę. Z. podesłał go na maila, myślę, że jest wart wrzucenia.
Wiatr niesie pieśń szumiącą pośród drzew,
O dumnych sercach wyrosłych z polskiej Ziemi
O chwilach smutnych pełnych matczynych łez,
O chłodzie mogił ukrytych pośród cieni
-
Wieczny szacunek dla Krwi Bohaterów,
Co Biel i Czerwień w swych sercach ukochali,
Bo kiedy trzeba, nie było pytań wielu,
I kiedy trzeba za Kraj swój umierali…
-
A Biały Orzeł zanosił Im nadzieję,
Gdy gasły życia od kul, od ciosów wroga,
Że po Nich przyjdzie następne pokolenie…
Składali więc życia prosto w objęcia Boga…
-
Krew Bohaterów niech będzie nam przykładem,
Że można żyć i dumnie też umierać,
A za odwagę uzyskać wieczną chwałę
Dopóki pamięć wśród ludzi będzie trwać…
-
W lufach kule niosące przeznaczenie,
A w oczach łzy tęsknoty za rodziną
W imię Ideałów najwyższe poświęcenie
I Honor w sercach kiedy przyszło ginąć…
-
Wiatr niesie pieśń szumiącą pośród drzew,
O dumnych Synach swej ukochanej Ziemi
Co poszli walczyć i przelewać krew,
Co swej Ojczyźnie zostali przeznaczeni…
Z.

|
|
środa, 25 stycznia 2012 16:00 |
|
Kilka dni przed hitem kolejki hokejowej I ligi otrzymałem wiadomość od jednego z ucieszonych hokeistów Legii, że załatwili imprezę masową i będzie mogło ich dopingować 1.000 kibiców! Info ogólnie się rozeszło, legijne strony zachęcały do masowego nawiedzania lodowiska Torwaru II. Niestety, „czar prysł” trzy dni przed spotkaniem… Centralny Ośrodek Sportu, który jest właścicielem Torwaru II nie wyraził zgody na wpuszczenie większej liczby widzów niżeli 299, a sekcja hokeja nie otrzymała pozwolenia na organizację imprezy masowej! Taka jest oficjalna informacja. To ma być promocja sportu w Warszawie? Nie dość, że chłopaki nie ćwiczą w super warunkach to jeszcze zabrania się im samemu ogarnąć ciekawy mecz dla tysiąca Warszawiaków… Nie potrafię tego zrozumieć, obsranych działaczy i wszelkich innych służb, które powinny być dla ludzi, a są przeciw ludziom! W każdym razie była szansa na pierwszy konkretny mecz hokeja w tym sezonie, bo na reszcie niestety, z każdego z nas winy (ale i utrudniających nakręcanie atmosfery działaczy i skurwiałej ochrony!), są niezłe smuty… Zapraszam na opis sytuacji napisany przez jednego z hokeistów Legii, który chce pozostać anonimowy. Zobaczcie co się tam wyprawia.
|
|
Więcej…
|
|
środa, 25 stycznia 2012 15:12 |
|
W atmosferze ogólnopolskich (słusznych) protestów w sprawie ACTA, katuje muzyczne zaległości. Kurde... przyznam, że dzięki dzisiaj opisywanej pozycji mogłem się poczuć jak słuchając Konkwisty za dzieciaka (zresztą pewne powiązania tu jak wiadomo występują...). Z tą różnicą, że "Biały honor, biała duma" kupiłem w sklepie muzycznym, a dzisiaj już pełne podziemie. Eh. W 2011 roku wyszła bardzo ciekawa płyta Obłędu o nazwie „Powrót na front”. Składa się na nią 11 kawałków w starym dobrym RACowym brzmieniu. Nie kupicie jej oczywiście w „Kerfurze”, a tym bardziej w sklepie muzycznym… Album wydany ładnie, jest książeczka, jest skinhead na krążku – z pewnością każdy kolekcjoner nie tylko chętnie jej słucha, ale i trzyma na półce. Nazwa albumu nieprzypadkowa, „Powrót na front” zdobi karabin nabity nabojami, a także powstały za jego pomocą „zestaw czaszek”. Okładka pasuje do agresywnego brzmienia kapeli.
|
|
Więcej…
|
|
niedziela, 22 stycznia 2012 20:18 |
|
W cyklu subkulturowym wreszcie przyszedł czas na nas, kiboli :-). Agresywne zachowania uczestników imprez sportowych nie są zjawiskiem nowym, występowały one już w starożytności i w późniejszych epokach. Jest to ważne w kontekście wciskania nam przez media, że to „współczesna patologia”. Grupy chuligańskie powiązane ze stadionami (ale pod taką postacią jaką znamy dziś) zaczęły formować się w latach 50tych na Wyspach Brytyjskich. Wtedy to subkultura zwana hard moods (o czym pisałem w tekstach o moods, skinheads bodaj też…) nad pijaństwo i balangi zaczęła przedkładać mecze piłki nożnej. Po erze hard moods nastąpiła era skinheadów, których nazwa w tamtym okresie pojawiała się przemiennie z nazwą boot boys. Pierwsze stadionowe awantury wywołane przez młodzież zwaną boot boys zanotowano w sezonie 1968/1969. Na trybunach rozrabiali chuligani powiązani z klubami londyńskimi, a także zwolennicy Liverpoolu, Evertonu, Manchesteru United, Sunderland, Newcastle oraz Leeds. Wkrótce dołączyli do nich inni, a moda na hooligans (pochodzenie nazwy „chuligan” jest niepewne. Jedni wywodzą ją od nazwiska zamieszkałej w Londynie irlandzkiej rodziny Houligan, która odznaczyła się tym, że żyła wbrew przyjętym normom. Inni wywodzą ten termin od nazwiska słynnego w wieku XIX w Anglii przywódcy bandy młodych przestępców – Hooleya, zob. M. Pęczak) wylewała się na całą Europę. Dzisiaj praktycznie każda liga piłkarska ma przedstawicieli „ciemniejszej strony kibicowania”. A polska scena jest jedną z najlepszych na świecie.
|
|
Więcej…
|
|
sobota, 21 stycznia 2012 15:07 |
|
„Wicher, śnieg, deszcz, mżące, niepewne światło, gęsta maź lutowego wieczoru, w której ludzie biegną szybko, uciekając przed tym, co jest w powietrzu, tłoczą się do tramwajów, spieszą się, nie patrząc na nikogo. Długi rząd skulonych postaci dreptał w błotnistej papce trotuaru, czekając na 113, nieco dalej taki sam szereg wypatrywał niecierpliwie żoliborskiego autobusu.” – pisze w swojej książce „Zły” z 1955 roku Leopold Tyrmand (Żyd, niestety… ale nie wspominał o swym pochodzeniu, doszukiwał się nawet w 1954 roku skandynawskiej etymologii swego nazwiska :-). W powieści przedstawione zostały typowe warszawskie środowiska dziennikarzy, chuliganów, koników, handlarzy, drobnych przedsiębiorców i robotników, a zatem mimo pochodzenia autora zdecydowałem się ją przeczytać. I ten fragment czytałem stojąc wcześnie rano i marznąc w oczekiwaniu na autobus, dochodząc do wniosku jak niewiele się tu w pewnym sensie zmieniło…
|
|
Więcej…
|
|
sobota, 21 stycznia 2012 11:00 |
|
Już 18tego lutego odbędzie się w Warszawie druga manifestacja pod hasłem „Kosowo jest Serbskie”. Data została wybrana tak by jak najwięcej z Was miało czas. Zbiórka o 17:00 - Park Saski w Stolicy. Tymczasem, w związku ze zbliżającą się manifestacją, tak samo jak w roku ubiegłym, zapraszam na film „Skradzione Kosowo” z napisami polskimi! Film przedstawiam w formie 4 ekraników youtuba – już teraz możecie wygodnie sobie obejrzeć i odpowiednio nakręcić się przed tą ciekawą demonstracją. „Skradzione Kosowo” jest filmem zakazanym w wielu krajach ze względu na „polityczną niepoprawność”. Gdy go obejrzycie będziecie wiedzieli, że hasło „jebać USA i NATO” nie jest jakimś pustym sloganem. Do aktualizacji dodaję kilka zdjęć (miniaturka obok to Legia w Grodzisku i transparent dla Serbów) oraz piosenkę kapeli Kolovrat („Kosovski Front”) z polskimi napisami!
|
|
Więcej…
|
|
piątek, 20 stycznia 2012 04:38 |
|
Czasami zdarza się, że ludzie, którzy nie chodzą na mecze, a z którymi w jakiś sposób los powiązał moje życie, nabierają pewnej ekscytacji. Wszędzie tylko się mówi "jutro Gran Derbi", albo "dziś finał Ligi Mistrzów". "Będziesz oglądał, na kogo stawiasz?, "Jak myślisz, kto wygra?". Te i inne pytania. Jak zawsze - odpowiadam, że nie będę oglądał. "Ty?, przecież chodzisz na mecze, ta twoja Legia” itd. Ano, nie będę oglądał, bo mnie to nie interesuje. Wiele już razy tłumaczyłem różnym ludziom, że dla mnie to jest szajs, tandetny produkt, opakowany w nazbyt efektowne świecidełka. Produkt, wypromowany i wykreowany dzięki wielkim pieniądzom i przeznaczony dla bogatej klienteli, biznesmenów, nadzianych gówniarzy i innych, którzy myślą, że wszystko i każdego można kupić.
|
|
Więcej…
|
|
czwartek, 19 stycznia 2012 04:29 |
|
15 lipca 2011 miała miejsce premiera nowego albumu kapeli Irydion – „44”. No tak… było to jakiś czas temu, ale jakoś nie mogłem zabrać się do recenzji. Aż w końcu nadszedł dzień by bliżej przyjrzeć się tej produkcji, nie tylko z perspektywy profilu –myspace- kapeli czy też krótkiego reportażu latającego po sieci. Irydion to taki tożsamościowy rock, czasami podchodzący pod ostrzejsze granie – hatecore. Ostatnio znów dużo słucham gitarowego brzmienia, a więc zimowa przerwa w rozgrywkach piłkarskich została przeznaczona m.in. na dokładne odsłuchiwanie zaległości… Na początek recenzji trzeba pochwalić kapelę za wydanie płyty, książeczki i te sprawy. No, ale podobnie jak szata nie zdobi człowieka tak też nie zdobi płyty…
|
|
Więcej…
|
|
środa, 18 stycznia 2012 14:50 |
|
Pojęcie Żylety na nowym stadionie zostało nieco zniekształcone (mimo starań prawdziwych kiboli), z winy multipleksu na jakim gramy, monitoringu oraz części nowego napływu kibiców… Dla pikników chodzących na Żyletę pojęcie zamyka się w „super atmosferze i tańczeniu labada”. Piknik (!) mówi w robocie: „co ja będę z piknikami (!) siedział na prostej, tutaj mogę poskakać”… Kurczę, sądziłem, że poskakać to się idzie na dyskotekę… Tu, na Żylecie – zbierają się fanatycy, którzy gdy trzeba było to zwalili czepiającą się ochronę ze schodów… Niestety tych fanatyków w przełożeniu na pojemność sektora nie jest tylu ilu być powinno, sami dobrze wiecie, że nowy napływ to zjawisko częściowo szkodliwe. Co można zrobić? „Ultras School’s” – zawsze, wszędzie, na wszelkie możliwe sposoby. Żyleta zobowiązuje. Także do tego by działać dla Legii na ile można cały tydzień, a nie tylko podczas „90 minut tańczenia labada”. Każdego dnia jesteśmy bliżej rundy wiosennej… Już 11 lutego pierwszy fajny mecz. A już teraz kolejne „O wszystkim”…
|
|
Więcej…
|
|
|